Rodzic bez głosu – o zagrożeniach współczesnego wychowania

Kocham rodzicielstwo bliskości, uwielbiam NVC i self-reg a Marię Montessori wycałowałabym, gdyby to tylko było możliwe;-) Jestem świadomym rodzicem – przeczytałam te wszystkie mądre książki, w dużej cześci jeszcze na studiach;-) Ale dziś nie mam złudzeń – ani Searsowie, ani Stein, ani Kohn ani nawet Schanker…nie wychowają mojego dziecka za mnie. Ostatecznie – mimo całej dawki wiedzy, jaka czai się gdzieś z tyłu głowy, w kulminacyjnych momentach mojego macierzyństwa zostaje tylko ja i moje dziecko. Piszę więc dzisiaj właśnie po to, by przypomnieć Wam – i sobie –  że to Rodzic ma prawo głosu. W dodatku…decydujące:-)

Oto więc  – bardzo skrótowo – o 3 głównych zagrożeniach, jakie czyhają na Ciebie – świadomy, wrażliwy, bliskościowy Rodzicu (dodam, że czyhają tym bardziej, im bardziej założenia głównych nurtów wychowania znasz z forów i grup fb niż z rzetelnej lektury):

  1. Brak decyzji

Od początku bardzo zależało mi na tym, by moja córka samodzielnie o sobie decydowała. W tym obszarze pozwalałam jej naprawdę na wiele – wybierała nie tylko smak jogurtu w sklepie czy strój do przedszkola, ale też rodzaj aktywności (malowanie mazakiem po własnym czole) czy stylówkę (wizyta u Pani doktor w masce do inhalacji ;-)). Mieściło się to w moich granicach, więc cieszyłam się, że jej nie tłamszę. Zależało mi na tym, by kiedyś stała się niezależną i świadomą siebie kobietą, która odważnie podąża za swoimi marzeniami. Bardzo szybko jednak zauważyłam, że Laura nie tylko podąża za własnymi marzeniami ale w dzikim pędzie wyprzedza i przekreśla moje;-) Chcąc poszerzać swą autonomię, uzurpuje sobie prawo do podejmowania wszelkich decyzji w domu, nawet tych, które bezpośrednio jej nie dotyczyły. To był właśnie moment na…STOP. Jako rodzic, reagowałam i nie pozwalałam jej na niektóre rzeczy. Jako rodzic zmuszałam ją także do innych, jak mycie zębów;-) Gdy w środku nocy budziła się i oznajmiała, że chce się bawić, odpowiadałam, że jest noc i śpimy – nie przyszło mi nawet do głowy zapalanie światła i układanie klocków  (no dobra – żadna tam ,,mądrość” – zwyczajnie jestem zbyt leniwa by o 3 zwlec się z ciepłego łóżeczka w poszukiwaniu wrażeń;-)Ustalając plan dnia, zawsze brałam pod uwagę jej potrzeby ale także…potrzeby innych członków rodziny. Podejmowałam decyzje, które często jej nie pasowały, kierując się własnymi założeniami. Podążenie za dzieckiem traktowałam jako drogę obserwowania i stymulowania rozwoju a nie sytuację wychowawczą, gdy to maluch rządzi w rodzinie i ustala zasady, które obowiązują wszystkich. 

Czasem może się nam wydawać, że podporządkowanie się woli dziecka uczyni je szczęśliwym – nic bardziej mylnego! Ta wrażliwa, myśląca, rozwijająca się osoba musi mieć świadomość nie tylko własnych granic ale także granic innych osób ze swego otoczenia. Jej świat musi być jasny, logiczny, uporządkowany, bo tylko wtedy czuje się w nim bezpiecznie! Musi wiedzieć, że jest przy niej ktoś, kto wie co robi.  Oddając dziecku ,,władzę”, wprowadzamy chaos i sprawiamy, że czuje się ono zagubione i niepewne. Rodzic, który wycofuje się ze swej roli, jest chyba najgorszą opcją dla dziecka  – zaryzykuję nawet twierdzenie, że lepsza już przesadna dyscyplina (bez przemocy ofkors) bo przynajmniej ramy funkcjonowania są dla dziecka jasne. Pewnie, że nikt nie chce sprzątać zabawek, jasne że wszyscy wolą zjeść batona niż owsiankę – czy to oznacza że od dziś nie sprzątamy i żywimy się cukrem;-)? My, jako rodzice, jesteśmy odpowiedzialni za nasze dzieci – nie uciekajmy więc przed podejmowaniem decyzji, nawet jeśli są one ,,nie po drodze” z ich wolą. To my jesteśmy przewodnikami tego stada, to my musimy je poprowadzić nad przepaścią:-)

2. Brak reakcji

Czasami nasze dziecko robi coś takiego, że zwyczajnie…odbiera nam mowę;-) Nie wiemy, jak zareagować – co powiedzieć i co zrobić, czy przepraszać czy uciekać;-)Jeśli jesteśmy rodzicami Maluszka, czasem wystarczy że się uśmiechniemy i poczekamy, aż druga strona pokiwa ze zrozumieniem/współczuciem głową;-) Gdy jednak nasze dziecko rośnie, a my nadal nie odzyskujemy mowy, to już nie tak dobrze. Po pierwsze – aranżujemy sytuację, gdy to ta druga strona (co to wcześniej potakiwała i kiwała) może odezwać się za nas, a wtedy na pewno szlag nas trafi że ktoś wychowuje nasze dziecko:-P. Po drugie…no właśnie – w ten sposób nie wychowujemy naszego dziecka. Sama walczę z pokusą milczenia, zawsze gdy Laura coś odwali (czyli bardziej niż często;-)) bo z jednaj strony tak bardzo rozumiem to, że jest jeszcze malutka, że nie miała złych intencji, że chciała tylko to czy tamto, i równocześnie tak bardzo nie chcę jej zawstydzać…  Wiem też,  że często nasze słowa nie przynoszą oczekiwanych rezultatów a najczęściej nie tylko oczekiwanych ale i żadnych;-) Gdy ostatnio uświadamiałam L, że komuś może być przykro, gdy mówi mu że nieładnie pchnie, nawet jeśli to prawda, ona odpowiedziała… pytaniem od czapy- ,,jak ten Chase do mnie zadzwoni, skoro telefon tatusia został w domu?”[Psi Patrol] Uwierzcie, że wszystko mi opadło..motywacja najbardziej! Ale nie odpuściłam, i  do tematu wróciłam na spokojnie, za jakiś czas;-)Nie odpuściłam, bo wiem że moje dziecko samo się nie wychowa. Skąd będzie wiedziała, co jest ok a co nie, jeśli ja jej tego nie powiem? Na co mam czekać? Aż zrobi to za mnie szkoła?

Niestety, brak reakcji rodzica to dla dziecka podwójny sygnał: ,,nikt nie mówi, że nie mogę a więc mogę. Wszystko” ; ,,nic nie mówi, nawet gdy robię coś takiego…chyba wcale jej nie obchodzę” a to już może wpływać na poczucie własnej wartości i samoocenę.
Jasne, że dziecku można wiele wybaczyć, jasne że pewnie starszy pan w tramwaju nie obrazi się śmiertelnie, gdy nasza latorośl powie mu ,,łysy” ale jednak…kto wyjaśni dziecku świat jeśli my – rodzice – milczymy?

3. Brak wymagań

Nie oszukujmy się – każdy z nas chciałby być zajebistym rodzicem. Takim, co to dziecko go ubóstwia, koleżanki dziecka zazdroszczą a własne…nienawidzą;-) Czasem jednak droga do tak rozumianej zajebistości prowadzi na skróty …przez brak wymagań. Chcemy, by nasze dziecko miało fajne dzieciństwo – nawet nie fajne – mega fajne dzieciństwo!By miało tak cudownie i wspaniale jak w amerykańskim filmie o przedmieściach 😉 Szykujemy więc dziecku trzecią kolację, bo nie zjadło ani sphagetti, ani jajeczka ani nawet pół parówki. Podajemy mu szklaneczkę z sokiem, który właśnie wycisnęliśmy, gdy nasza latorośl zaległa przed przed tv i sprzątamy jej pokój, żeby się za bardzo nie zmęczyła;-) Oczywiście przesadzam ale…nie aż tak bardzo, jak wam się wydaje. Mądra miłość wymaga. Zapamiętajcie to zdanie, bo na pewno niejeden będzie was z tego rozliczał. Ja codziennie walczę ze sobą, by nie wyręczać mojej córki we wszystkim – by sprzątała rozsypane klocki i ścieliła łózko. Wiem, że niektórzy uważają mnie za matkę-potwora;-) która za często mówi ,,nie”  i zmusza to biedne, małe dziecko by z nosem na kwintę  zbierało te nieszczęsne zabawki..

Pewnie jeszcze gorzej będzie, gdy L pójdzie do szkoły, bo matka – to takie niemodne!- będzie się przejmować jej ocenami;-)Nie zrozumcie mnie źle – fajnie jest odpuścić i nie wymagać od dziecka ponad miarę. Fajnie, gdy dziecko nie boi się przyznać, że dostało jedynkę. Fajnie mieć zdrowy dystans do sukcesów szkolnych i nie mierzyć dziecka miarą jego stopni. Mniej fajnie jednak, gdy dziecko… traci motywację do nauki (czy rozwoju!), bo widzi że rodzic nie ma wygórowanych oczekiwań. Nie wiecie nawet, jak wiele znam historii o  pogrzebanych przez rodzica ambicjach dziecka! Jak bowiem taki uczeń ma odczytać komentarz, że ,,3 jak na Ciebie to dobrze”??Najpierw najpewniej się ucieszy, bo koledzy się musza uczyć a on ma lajcik. Potem jednak przyjdzie mu do głowy …że jest głupi. Głupszy od innych.  Albo że rodzic tak uważa.  Nie wszyscy musza mieć piątki ale  – na Boga – dajmy wszystkim szansę! Jeśli Ty nie wierzysz w swoje dziecko – to jak ono ma uwierzyć w siebie???
I wcale nie chodzi tu o oceny – raczej o to, czy zachęcamy dziecko do wysiłku, do starania się, do rozwoju. Jeśli nie w szkole to poza nią – na treningu, kółku plastycznym czy wolontariacie w schronisku.

Polub i udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *