Sukces bez zazdrości, zazdrość..bez sukcesu

Wyścig 

Ścigamy się codziennie – rozglądamy na boki i sprawdzamy, gdzie są inni. Czy przypadkiem się nie oddalają? Czy nie wyprzedzają nas właśnie w tej chwili? Pokolenie facebooka, dzieci instagrama – chyba najszybciej wpadają w pułapkę porównań. Bo widzą, co słychać u innych, bo eksplorują wycinek rzeczywistości, udostępniony w internecie i przypisują mu realną wartość. Bo wierzą w kolorowe obrazki i nie widzą tej części życia, które nie mieści się w kadrze.

Czy porównywanie się z innymi jest czymś złym? Pewnie nie – choć definitywna odpowiedź uzależniona będzie od szeregu zmiennych, wśród których w czołówce lokuje się cel, który mu przyświeca. Bez wątpienia jednak porównywanie się wciąga i uzależnia, o czym najlepiej wiedzą twórcy portali społecznościowych, którzy zbijają dziś fortunę na naszej (jakże ludzkiej) skłonności do podglądactwa, zazdrości i ciekawości. Gdy odpalamy internety i stajemy do wyścigu, często sami nie wiemy, gdzie się zatrzymać. Nie jest to przecież zdrowa rywalizacja – to pogoń za ,,lepszym” życiem, za tym, co mają inni a co może nas omijać, gdy ,,marnujemy” czas na tym, co akurat robimy. Dziś ścigamy się na sukces, karierę czy kasę. Na dobre samochody, imprezy, wakacje, ciuchy, na ilośc znajomych czy liczbę lajków.  Ścigamy się nawet na dzieci  – licytujmy, które szybciej mówi, które ładniej się uśmiecha i które chodzi do bardziej montessoriańskiego przedszkola;-).  I choć wyścig – poza oczywistą głupotą samej idei – wydaje się snobistycznym sportem dużych dzieci, tak naprawdę jest dla nas realnym zagrożeniem! Gdy – spoglądając na bajkowe życie naszych insta-znajomych – czujemy się przegrani, gdy zdarza nam się myśleć, że inni mają lepiej i w porównaniu z nimi nasze życie wypada blado…to znak, że rozwijamy niebezpieczna prędkość w zazdrości. I że łatwo możemy się o nią rozbić.  

Zazdrość

Nie ma się co oszukiwać – zazdrość była i będzie częścią ludzkiej egzystencji. Jest wpisana w pakiet naszego przeżywania pewnie równie silnie jak radość czy strach. Problem z zazdrością polega jednak na tym, że łatwo się w niej utopić. Że bardzo szybko wymyka się spod kontroli i przejmuje stery naszego życia. Od obserwowania innych i myślenia o tym, jak mają fajnie, bardzo łatwo przejść do myślenia, że my tak fajnie nie mamy. Że albo świat jest niesprawiedliwy i zły albo my słabi i nieudolni. A to rodzi frustrację, złość, zawiść i …wypływ żółci. Jeśli czytaliście Miłoszewskiego, to z pewnością pamiętacie zacny fragment o tym arcypolskim słowie – jeśli nie czytaliście, to Wam go przytoczę;-):

,,- Wziąłem ostatnio, wyobraźcie sobie państwo, udział w konkursie na najbardziej polski wyraz. Wiecie, co zaproponowałem?[…]

– Żółć – powiedział z emfazą Klejnocki – Z dwóch powodów. Po pierwsze, składa się ono z samych znaków diakrytycznych charakterystycznych ekskluzywnie dla języka polskiego i w ten sposób zyskuje rangę tyleż oryginalności, co niepowtarzalności. […] – Po drugie, mimo że wyraz ten językowo jest tak dystynktywny, zawiera pewne treści uogólniające, w symboliczny sposób stanowi o naturze wspólnoty, która się nim, przyznajmy, że niezbyt często, posługuje. Oddaje pewien charakterystyczny nad Wisłą stan mentalno-psychiczny. Zgorzknienie, frustrację, drwinę podszytą złą energią i poczuciem własnego niespełnienia, bycie na “nie” i ciągłe nieusatysfakcjonowanie”.*

Zawiść

Zazdrość jest wtedy, gdy ktoś ma coś, co ja też chciałabym mieć. I gdy pomyślę sobie – ,,on to ma, ale mu zazdroszczę” to jestem zazdrosna. I to jest normalna rzecz. Czasem wstydliwa, czasem kłująca – ale ludzka i normalna.   A gdy po chwili przyjdzie mi na myśl, że może ja też tak mogę  i zacznę planować, co zrobić, by to zdobyć – by mieć takie życie, jakiego pragnę – to zazdrość jest wartością, bo motywuje i potrafi inspirować do działania. Mnie miliony instamatek, które robią coś sensownego ze swoim życiem, równocześnie sprawując czułą opiekę nad swoimi dziećmi inspirują codziennie do pracy nad sobą, do rozwoju, do pisania… 

Gdy jednak myśl o tym, że ktoś ma coś, czego ja pożądam, sprawia, że czuję się bezwartościowa, to znak, że powinnam się nad tym pochylić.. A gdy sukces innej osoby powoduje nagły wypływ żółci, która zalewa od środka, zaciemnia obraz rzeczywistości i zatruwa codzienność to zdecydowanie czas na radykalne kroki! Gdy bardziej niż własnym życiem interesuję się sprawami innych, gdy nie myślę o tym, co ja ale o tym, co ktoś, i planuję,  jak ktosiowi dopiec i jak się odegrać, czy czekam, aż powinie mu się noga  – to znaczy, że tonę, i jeśli szybko nie zmienię sposobu myślenia, to najprawdopodobniej nigdy nie będę szczęśliwa. Nie będę, nawet jeśli zdobędę wszystko, co widziałam u innych, z najlepszą figurą, z superfacetem u boku, z pięknymi dziećmi i w modnych ciuchach – umrę nieszczęśliwa i nic tego nie zmieni. Zwłaszcza, że żyjąc życiem innym blokuję własny rozwój i zwyczajnie nie mam czasu i energii by pracować na siebie.  

Szczęście

W szczęściu nie chodzi bowiem o to, żeby mieć to co wszyscy. Nie chodzi też o to, by być najpiękniejszym, najbogatszym czy najmądrzejszym – historia świata zna bowiem miliony pięknych, mądrych, bogatych i ..nieszczęśliwych. Chodzi o to, by wiedzieć, co jest NASZYM szczęściem – by nie uciekać się do gotowych definicji, by przestać udowadniać swój sukces innym. By wreszcie nie dążyć za wszelką cenę do wbijania się w cudze ramy szczęścia! Pewnie gdybym się bardzo uparła i żywiła tylko li trawą, to jakoś bym może doszła do rozmiaru 34, i pewnie świetnie wyglądała na zdjęciach w bikini.  Tylko cholera – czy w życiu chodzi o to, by mieć rozmiar 34?  I o zdjęcia w bikini? Czy w MOIM życiu o to chodzi;-)??Dziś wiem już, że wolę jeść czekoladę bez wyrzutów sumienia a swoje wysiłki ogniskować na innych sferach funkcjonowania.  Wiem także, że znacznie ważniejszy od ścigania się z innymi jest mój własny wyścig – ze sobą i o siebie. Bo jedyne, co mogę wygrać to …moje życie. I Ty też możesz – więc nie odkładaj marzeń na potem i nie oglądaj się na resztę. Live your best life. Now. 

*Zygmunt Miłoszewski, ,,Ziarno prawdy”.

Polub i udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *